piątek, 11 marca 2016

Rodział IV - "Twój cień niczym anioł stróż"

Który to już rozdział? Czwarty? Zapraszam do czytania w końcu jest! =D

Specjalna dedykacja dla Julii K, która zmusiła mnie do napisania tego. 

Kawiarenka upajała wszystkich aromatycznym zapachem kawy w powietrzu. Dopiero co zmielone ziarna to gratka dla prawdziwych smakoszy. Nie mniej jednak Maja nie zajmowała się badaniem zapachów, które rozprężone były na całej powierzchni gustownego prostokąta. Nastoletnia panna widoczne skrępowanie wypisane miała na urodziwej twarzyczce. Z jednej strony miała cholerną chcicę aby porozmawiać z przystojnym Damonem. Chciała poczuć jak jego głos muska aksaminte wnętrze bębenków w uszach. Po prostu prawdziwa rozkosz dla duszy. W końcu przełamała się i wydobyła z malinowych ust niepewne pytanie skierowanie do kruczowłosego.
- Jesteś stąd? - spojrzeniem poznawała kolejne kawałki bladej twarzy swego towarzysza.
Doprawy ciekawa była jego odpowiedzi. Jakoś nigdy wcześniej nie było jej dane ujrzeć biel jego skóry czy głębie czarnych jak węgiel oczu... Czekała na jego odpowiedź całą wieczność,  a przynajmniej tak jej się wydawało.
- Jestem z daleka. Przyjechałem jakiś czas temu i nie znam jeszcze dobrze okolicy.
- W takim razie... Mogłabym ci przedstawić nasze cudowne miasto. Przysięgam,  że nie pożałujesz. Łagodny klimat bez nadmiaru spalin,  ciekawy krajobraz no i wspaniali ludzie.  - z tym ostanim Majka musiała niestety skłamać,  lecz czego się nie robi dla wiarygodnej reklamy rodzinnych stron?
Z resztą kłamać nie musiała. Malowniczny park usłany tysiącem miodowych liści to doprawdy gratka dla fanów nautry. Czyste powietrze to natomiast zasługa górskiego położenia geograficznego miasta. Niewielkie wzniesnienia jak i potężne szczyty zachęcały turystów z całego globu.
- Och. To chyba nie jest najlepszy pomysł. - mruknął i nerwowo podrapał się w tył głowy.
Maja w jednej chwili posmutniała. Jej malinowe usteczka stworzyły małą podkówkę, a zrezygnowane spojrzenie badało dokładnie podłogę.
Cóż. Nastolatka nie miała w zwyczaju rozmawiać z innymi ludźmi, a tym bardziej dopiero co poznanymi. Nie mniej jednak poczuła ukłucie. Jakby jej dusza została dziubana przez stado padlinożernych sępów.
- I bądź tutaj miła dla przyjezdnych. - pomyślała.
Wtem dostała olśnienia. Mała żaróweczka zapaliła się tuż nad jej brązową główką. Podstawy psychologi wreszcie jej się na coś przydały.
- Dlaczego? Przecież nie jest ze mnie psychopata, który czyha na twoje życie, a po drugie i tak moja szkoła przez najbliższe trzy dni jest zamknięta. - siliła się o ton przekonującego do kupna zabawki dziecka.
Damon przygryzł mocno dolną wargę, a na słowa o psychopacie jego tęczówki przybrały lekki odcień szkarłatności. O dziwo tej jakże nie banalnej zmiany nie dostrzegła Majka. Dla niej młodzieniec wciąż grzeszył urodą i pięknymi oczami o magicznej barwie smoły. Była w stanie iść o zakład, iż ustawia się do niego cały kram młodych dam po klucz do bram serca. Albo może i już znalazł wybrankę swojego życia? Ewentualnie mógł być orientacji homoseksulanej aczkolwiek tego ciemnowłosa nie brała w ogóle pod uwagę. Damon jakby zmienił się w stłup soli. Nawet nie mrugał, a to mogło wzbudzać podejrzenie czy aby na pewno jego tętno jest jeszcze wyczuwalne i nie ma potrzeby wystawiania aktu zgonu.
- Odpowiesz mi? - promienny uśmiech wślizgnął się na bladą buzię nastolatki.
Poskutkowało. Blady chłopak powrócił na zimię niczym kosmonauta po misji.
- Em... Muszę już iść, cześć. - poderwał się z miejsca zarzucił na ramiona rockową, skórzaną kurtkę i od tak po prostu opuścił lokal.
Brunetka spoglądała jeszcze dłuższą chwilę na drzwi, którymi właśnie wyszedł jej sympatyczny znajomy. Westchnęła głęboko i zawołała kelnerkę. Kobieta w kwiecie wieku, najpewniej studentka zaoczna przyjęłą zamówienie dziewczyny na cappucino zrobione z chudego mleka. Kiedy Majka otrzymała swoją kawę ostrożnie upiła malutkiego łyka. Gorący napój podrażnił jej gardło i momentalnie rozgrzał ciało. Pogoda za oknem jesienna więc takie specyfki dla picia to najlepsze co może być. Licealistka spędziła w kawiarence jeszcze około godziny powoli delektując się cappucinem. Po tym czasie zapłaciła zostawiając spory napiwek dla pracownicy, która ją obsłużyła. Maja postanowiła wrócić do domu. Wcisnęła gładkie dłonie do kieszeni płaszcza i poczuła, że coś jest w jednej z nich. Bynajmniej nie był to zmechacony materiał odzienia, a jakiś papierek. Wyjęła skrawek i przeczytała treść. Na początku przekonana była, iż to jedynie jakiś stary paragon, ale myliła się. Na kawałeczku pergaminu widniał napis - "Dziś o 20:00 w parku. D". Nastolatka zdezorientowana zmarszczyła brwi i zgniotła karteczkę w małą kuleczkę.
- Czy to ukryta kamera? - powiedziała sama do siebie rozglądajac się dokoła.
Przypadkowi przechodnie mijali ją, a ona nie rezygnowała się z wykonywania obrotów.
- Park. Dwudziesta. Dziś. - powtarzała ciągle jakby niedowierzając.
To wszystko stawało się coraz dziwniejsze. Również poczucie strachu i obserowania przez jakąś persone znacznie wzrosło. Czyżby ta młoda dama zwariowała i powinna zostać osadzona w białym pokoju bez klamek? A co jeśli jej fanaberie to nie tylko sprawka bujnej wyobraźni? Rodzice dziewczyny nie pozwaliali jej nigdy wychodzić z domu później niż o szesnastej, a wracać zaś punktulnie o godzinie osiemnastej. Jej umysł przestał trzeźwo myśleć zupełnie jakby upojony alkoholem. Cholerna ekscytacja i chęć przygody ogarnęła ciało Majki. Pragnęła stawić się o dwudziestej w parku nawet za cenę życia i śmierci. To coś nowego, innego. Jak wiadomo człowiek lubi z różnych pieców chleb jeść więc nic dziwnego, iż tajemnicza wiadomość kusiła brunetkę. Zakazany owoc smakuje najlepiej. Czy da młoda istotka skusi się po niego?

4 komentarze:

  1. Ten zaciesz gdy wracasz z pogrzebu (samobójcy) a ty rozdział u Jessi z dedykem dla ciebie!

    OdpowiedzUsuń